Nad brzegiem Słupi, w samym centrum Słupska, stoi ceglana wieża, która od XVII wieku nosi nazwę budzącą dreszcze – Baszta Czarownic. To fragment średniowiecznych murów obronnych miasta, który przez ponad sto lat pełnił funkcję więzienia dla kobiet oskarżonych o czary. Dziś mieści się tu galeria sztuki współczesnej, ale sama budowla i jej historia przyciągają równie mocno jak wystawy.
- zabytkowa architektura z XV wieku
- mroczna historia procesów o czary
- galeria sztuki współczesnej
- unikalne strzelnice i ich historia
- rehabilitacja Triny Papisten w Słupsku
Historia obronna i mroczna przemiana
Baszta powstała na początku XV wieku jako element potężnego systemu fortyfikacji Słupska. Wzniesiona z kamieni narzutowych i cegły w wątku wendyjskim, miała chronić miasto od strony rzeki Słupi, która stanowiła naturalną przeszkodę dla najeźdźców. Budowla ma charakterystyczny kształt – od strony rzeki półkolisty, od miasta prostokątny, całkowicie przeszklony po powojennej odbudowie.
Dolna kondygnacja była sklepiona, trzy górne miały drewniane stropy. W elewacji wschodniej widać wąskie prostokątne otwory rozmieszczone na trzech poziomach – strzelnice, które dziś przypominają o militarnej przeszłości.
Gdy w XVII wieku fortyfikacje straciły znaczenie obronne, basztę przebudowano na więzienie. I to nie byle jakie – przetrzymywano w nim kobiety oskarżone o czary, poddawane torturom podczas śledztw. Większość procesów kończyła się wyrokiem śmierci przez spalenie na stosie. Według dokumentów archiwalnych w Słupsku stracono co najmniej osiemnaście kobiet oskarżonych o czary.
Pierwszy udokumentowany proces o czary w Słupsku odbył się w 1651 roku. Ofiarami były Scholastyka i Runga – dworki księżnej Anny de Croy, która oskarżyła je o próbę otrucia.
Trina Papisten – najbardziej znana ofiara procesów
Najbardziej rozpoznawalną postacią związaną z Basztą Czarownic jest Trina Papisten, znana też jako Katarzyna Zimmermann. Ta kaszubska zielarka przeprowadziła się do Słupska pod koniec XVII wieku i po śmierci pierwszego męża poślubiła rzeźnika Andreasa Zimmermanna. Doskonale radziła sobie w handlu, co wzbudziło zazdrość okolicznych kupców.
W kwietniu 1701 roku senator Holz wraz z żoną oskarżyli ją o czary. Pretekstem były zdychające prosiaki na ulicy Piekiełko – wszystkie oprócz tych należących do Triny. Uniwersytet w Rostocku wydał opinię dopuszczającą tortury, które rozpoczęły się w sierpniu. Pod wpływem bólu kobieta zeznała, że została „przechrzczona przez diabła w strumyku w Kublitz” i wskazała na inne kobiety jako swoje wspólniczki.
Próbowała popełnić samobójstwo, rzucając się do rzeki, później biła głową w mur. Wyrok śmierci wydano 30 sierpnia 1701 roku, a egzekucję przeprowadzono przy baszcie. W 2016 roku prezydent Słupska Robert Biedroń symbolicznie zrehabilitował Trinę Papisten, nadając jej imię jednemu z rond w mieście.
Co zobaczysz w środku – galeria zamiast więzienia
Baszta została poważnie uszkodzona w marcu 1945 roku przez wojska radzieckie. Odbudowa trwała od 1970 do 1973 roku i wiązała się z gruntowną przebudową wnętrz oraz przeszkleniem strony od miasta. Od 1975 roku mieści się tu Bałtycka Galeria Sztuki Współczesnej.
Wnętrze jest zaskakująco kameralne. Wąskie okna wpuszczają niewiele światła, więc obrazy i instalacje oświetlają punktowe reflektory. To tworzy specyficzną atmosferę – z jednej strony obcujesz ze sztuką współczesną, z drugiej czujesz ciężar murów i historii tego miejsca. Galeria organizuje wystawy czasowe, wernisaże, spotkania z artystami i projekty edukacyjne.
Nie ma tu ekspozycji poświęconej procesom czarownic – to czysta galeria sztuki. Dla niektórych może to być rozczarowanie, ale sama przestrzeń, grube mury i świadomość tego, co działo się tu wieki temu, wystarczają, by poczuć dreszcz.
Na pośladku Triny Papisten znaleziono brązową plamę, co XVII-wieczni sędziowie uznali za dowód zawarcia paktu z diabłem. Pod torturami zeznała, że „główny diabeł był podobny do was, panie sędzio”.
Architektura i otoczenie – fragment dawnych murów
Z zewnątrz Baszta Czarownic robi wrażenie. Cylindryczna wieża z czerwonej cegły, przykryta stożkowym hełmem odciętym od strony starówki, wystaje wyraźnie poza linię zachowanych fragmentów murów obronnych. W pogodny dzień cegły mają ciepły, rudawy odcień, ale budowla zachowuje surowość.
Dochodzi się do niej od strony rzeki Słupi i Młyna Zamkowego – nagle między współczesną zabudową wyłania się średniowieczna fortyfikacja. Z bliska widać grubość murów (około metra), nieregularności cegieł i ślady kolejnych napraw. System obronny Słupska wykorzystywał naturalne warunki – poza murami były rozlewiska, odnogi Słupi i bagna, które utrudniały podejście wrogom.
Nieopodal znajduje się Zamek Książąt Pomorskich, więc warto połączyć zwiedzanie obu obiektów. Wieczorem, gdy światła w oknach gasną, łatwiej wyobrazić sobie dawne procesy i nocne czuwanie strażników.
Dla kogo to miejsce
Baszta Czarownic to dobry punkt dla miłośników historii, szczególnie tych zainteresowanych mrocznymi kartami przeszłości – procesami czarownic, średniowiecznym wymiarem sprawiedliwości, życiem codziennym w dawnych miastach. Osoby fascynujące się architekturą obronną też znajdą tu coś dla siebie, choć zachowany fragment murów nie jest rozległy.
Jeśli interesuje cię sztuka współczesna, galeria oferuje ciekawe wystawy, często eksperymentalne. Połączenie historycznego wnętrza z nowoczesnymi instalacjami daje nietypowe wrażenia. Z dziećmi warto przyjść, jeśli są w wieku, w którym potrafią zrozumieć kontekst historyczny – sama budowla bez opowieści może ich nie zainteresować.
Nie jest to atrakcja na całe popołudnie. Zwiedzanie galerii zajmuje 20-30 minut, oglądanie baszty z zewnątrz i murów obronnych kolejne 15 minut. Ale warto włączyć ją w szerszy spacer po Słupsku – starówka, zamek, nabrzeże Słupi tworzą spójną trasę.
Praktyczne informacje – ceny, godziny, dojazd
Baszta Czarownic znajduje się przy alei Francesco Nullo 13, tuż nad rzeką Słupią. Z centrum miasta (Rynek) to około 10 minut spaceru w kierunku południowo-wschodnim. Można też dojechać autobusami linii 3 lub 5 – przystanek Francesco Nullo, stamtąd około 200 metrów pieszo.
Dla zmotoryzowanych – w okolicy dostępny jest parking uliczny, warto sprawdzić aktualne oznakowanie stref płatnego parkowania. Baszta jest jednym z najstarszych zabytków Słupska i dobrze oznakowanym punktem turystycznym.
Godziny otwarcia i ceny: Galeria jest czynna w sezonie letnim (zwykle od czerwca do września), poza sezonem zwiedzanie często jest bezpłatne. Warto sprawdzić aktualne godziny otwarcia na stronie miejskiej lub zadzwonić przed wizytą, bo galeria czasem jest zamknięta między wystawami. Bilety wstępu w sezonie są symboliczne – kilka złotych.
Sam zabytek od zewnątrz można oglądać o każdej porze – jest dostępny z przestrzeni publicznej, więc nawet jeśli galeria jest zamknięta, wizyta ma sens. Najlepiej przyjść w dzień, by zobaczyć detale architektury i kolor cegieł. Wieczorem atmosfera jest bardziej tajemnicza, ale widoczność gorsza.
Ostatni oficjalny proces o czary w Słupsku dotyczył służącej z Rowów, Anny Kosbad, w 1714 roku. Decyzja Fryderyka Wilhelma I o zakazie prześladowania czarownic zakończyła tę mroczną epokę.
